Wiem, wiem, to już nie pierwszy raz kiedy jakaś firma odzieżowa wypuściła na rynek ubrania z podobiznami idoli muzyki czy kina. I tak, wiem że posiadam już w swoim zbiorze jeden taki T-shirt. Niestety nie mogłam się powstrzymać i kupiłam kolejny, oczywiście z Audrey Hepburn…
Zastanawiałam się nad Marilyn i Deanem, tym bardziej, że koszulki z ich podobiznami były w mniej żałobnych kolorach, ale z uwagi na to, że nigdy nie byłam ich zagorzałą fanką (choć cenię filmy z ich udziałem) skusiłam się na ten, który przedstawia zdjęcie poniżej. W sumie jest bardzo podobny do poprzedniego, różni się jedynie nadrukiem… Oba pochodzą nawet z tego samego filmu, ale najważniejsze, że przedstawiają moją ulubioną ikonę Kina.
I znowu ta czerń…. To nic, przeżyję :)

czern jest spoko, audrey i koszulka tez ;]
OdpowiedzUsuńw sumie to masz rację... :D
OdpowiedzUsuń